Według raportu jednego z banków prawie jedna czwarta mikro i małych przedsiębiorców skorzystała w ubiegłym roku z finansowania zewnętrznego. Pojawia się coraz więcej bankowych ofert na szybkie i proste kredytowanie firm. I dobrze, bowiem też uważamy, że właściwie zorganizowane finansowanie zewnętrzne w formie kredytów inwestycyjnych i obrotowych może być paliwem zapewniającym przyśpieszenie rozwoju firmy, wzrost jej konkurencyjności, optymalizować podatki itd. Jeszcze bardziej podobają nam się deklaracje niezwykle szybkich decyzji, sprowadzające się do – uwaga – nawet do kilkudziesięciu godzin. I tu też jesteśmy za, bowiem procesy gospodarcze przyśpieszają w skali globalnej w postępie geometrycznym, jednym słowem dziś wygrywa ten, kto może szybciej podjąć decyzję, szybciej kupić, wyprodukować, sprzedać… A że prowadzimy na co dzień sprawy zdobywania finansowania bankowego dla naszych klientów (świadomie użyto tu słowa „zdobywania”), to wiemy co nieco na temat czasu rozpatrywania wniosków o kredyt, zbioru niezbędnych dokumentów i wyjaśnień itd. Więc jeśli to ma się zmienić, to byłoby świetnie, ale jakoś trudno w to uwierzyć. Czy czasem nie jest w tym za dużo reklamy, bo może będzie możliwe podjęcie decyzji kredytowej w ciągu doby czy dwóch, ale pod warunkiem że np. jest się stałym klientem banku (czytaj: wielokrotnie weryfikowanym) i posiada się zdolność kredytową (co zostanie poprzednio sprawdzone w długotrwałej, złożonej i wyczerpującej procedurze). Tak więc firmom zalecamy nie uleganie euforii, że już jutro będzie łatwiej, choć zapewne może być inaczej.